Jak powinien wyglądać plan pierwszych 90 dni SEO dla sklepu?
Oferta obiecuje „kompleksowe działania”. Co konkretnie powinno się wydarzyć w pierwszym kwartale?
Kontekst pytania
Początek pracy nad sklepem to zwykle diagnoza, porządki techniczne i wybór kategorii, na których warto się skupić. Klient, który nie zna tych etapów, ma trudność z oceną, czy kwartał został dobrze wykorzystany.
Pytania do ekspertów:
- Jakie zadania powinny znaleźć się na początku?
- Czego nie warto zaczynać przed zakończeniem diagnozy?
- Co klient powinien zobaczyć po 90 dniach?
2 odpowiedzi specjalistów
- D
Dawid Głódź Zweryfikowany ekspert
Ekspert SEO
Dawid jest ekspertem SEO oraz właścicielem serwisów opiniotwórczych, które pomagają czytelnikom porównywać firmy, usługi i produkty, zanim podejmą decyzję. Na co dzień zajmuje się pozycjonowaniem stron, widocznością lokalną w Google i budowaniem autorytetu marek w sieci. Wie, co naprawdę wpływa na pozycję firmy w wynikach wyszukiwania, dlatego w swoich publikacjach stawia na jasne kryteria, rzetelną analizę i praktyczne wnioski, które czytelnik może od razu wykorzystać.
Po 90 dniach masz prawo oczekiwać listy wykonanych napraw, wybranych kategorii i pierwszych poprawionych stron, nawet jeśli wielkiej sprzedaży jeszcze nie ma. Zacznij od tego, co blokuje indeksowanie i zarabia najwięcej, a kupowanie linków zostaw na później. Gdy po kwartale jedynym wynikiem jest raport z audytu, to tak naprawdę płacisz jedynie za przeczytanie swojego sklepu.
Odpowiedź z 1 listopada 2026

Łukasz Wudyka Zweryfikowany ekspert
Właściciel, PozycjonowanieStron.pl
Właściciel najlepiej ocenianej agencji SEO w Polsce w Google Maps. Agencje prowadzone przez Łukasza zdobyły takie nagrody jak Lider Branży SEO za wysoką skuteczność na targach Franczyzy czy Najlepsza Agencja SEO od Polskiej Agencji Przedsiębiorczości. Do tego jest prezesem Fundacji Usuwanie Hejtu i jednym z najlepszych w Polsce ekspertów od pozycjonowania stron i GEO.
Moim zdaniem podstawowym problemem wielu agencji marketingowych jest to, że nauczyły się doskonale raportować własną aktywność, ale znacznie gorzej radzą sobie z udowadnianiem rzeczywistego wpływu na biznes klienta. Przedsiębiorca otrzymuje piękne wykresy, informacje o wzroście widoczności, liczbie kliknięć i wyświetleń, a na końcu miesiąca nadal nie wie, czy współpraca faktycznie mu się opłaca.
Sklep internetowy nie istnieje po to, żeby generować ruch. Istnieje po to, żeby zarabiać pieniądze. I od tego zacząłbym rozmowę z każdą agencją.
Pierwszym wskaźnikiem, którego bym wymagał, są przychody generowane przez poszczególne kanały marketingowe. Chciałbym wiedzieć, jaką wartość sprzedaży przypisano do ruchu organicznego, Google Ads i innych źródeł pozyskiwania klientów. Nie wystarczy mi informacja, że ruch z Google wzrósł o 40%, jeśli sprzedaż w tym samym czasie stoi w miejscu.
Drugim elementem jest koszt pozyskania klienta. Agencja powinna pokazywać, ile wydajemy na pozyskiwanie sprzedaży i jak te wydatki zmieniają się w czasie. W przypadku kampanii Google Ads oczekiwałbym raportowania ROAS, kosztu konwersji, wartości transakcji i rentowności kampanii. Przy SEO analizowałbym całkowite koszty działań w zestawieniu z przychodami przypisywanymi do ruchu organicznego, uwzględniając również dłuższy horyzont zwrotu z inwestycji.
Ale tutaj pojawia się coś, o czym część agencji bardzo niechętnie rozmawia - przychód nie jest zyskiem.
Jeżeli sklep sprzedaje produkty o marży 10%, to wygenerowanie 100 tysięcy złotych sprzedaży przy ogromnych kosztach reklamowych nie musi oznaczać żadnego sukcesu. Agencja powinna rozumieć ekonomię biznesu klienta, a nie tylko zachwycać się wartością konwersji widoczną w panelu reklamowym.
Dlatego tam, gdzie klient udostępnia odpowiednie dane, wymagałbym analizowania marży, kosztów marketingowych i rentowności poszczególnych grup produktowych. Nie każda sprzedaż ma taką samą wartość dla przedsiębiorcy. Czasami znacznie lepiej sprzedać mniej produktów, ale zarobić na nich więcej.
Kolejna kwestia to porównywanie wyników. Jeżeli agencja informuje, że sprzedaż wzrosła o 30% względem poprzedniego miesiąca, zapytałbym natychmiast, jak wyglądał analogiczny okres poprzedniego roku. Czy wzrost wynika z działań marketingowych, czy po prostu z sezonowości? Czy zwiększono budżet reklamowy? Czy sklep wprowadził nowe produkty albo znacząco obniżył ceny?
Wykres rosnących przychodów bez takiego kontekstu może wyglądać imponująco, ale jego wartość analityczna bywa niewielka.
Zwróciłbym również uwagę na liczbę zamówień, średnią wartość koszyka, współczynnik konwersji, udział nowych i powracających klientów oraz zwroty i anulacje. To dane, które pomagają zrozumieć, czy marketing przyciąga wartościowych użytkowników, czy jedynie pompuje statystyki.
Szczególnie ostrożnie podchodziłbym do raportów, w których każda agencja przypisuje sobie sukces całego sklepu. Google Ads pokazuje własną wartość konwersji, system analityczny prezentuje sprzedaż według określonego modelu atrybucji, a dział SEO przedstawia swoje wyniki. Jeżeli przedsiębiorca bezrefleksyjnie zsumuje te wartości, może otrzymać obraz sprzedaży znacznie odbiegający od rzeczywistości.
Dlatego najważniejszym punktem odniesienia powinny być dane zamówień z systemu sklepowego, uwzględniające statusy płatności, anulacje i zwroty. Raporty marketingowe służą do analizy wkładu poszczególnych kanałów, a nie do zastępowania rzeczywistych danych finansowych.
Nie twierdzę przy tym, że agencja SEO może zagwarantować określony przychód. Na sprzedaż wpływają również ceny, konkurencyjność oferty, dostępność produktów, sezonowość i jakość obsługi klienta. Profesjonalny wykonawca powinien jednak umieć analizować te zależności i otwarcie mówić o ograniczeniach pomiaru.
W mojej ocenie agencja, która przez dwanaście miesięcy potrafi opowiadać wyłącznie o pozycjach i kliknięciach, ale nie interesuje się sprzedażą klienta, nie rozumie wystarczająco dobrze biznesu e-commerce.
Nie oczekuję od specjalistów SEO i Google Ads cudów. Oczekuję kompetencji, przejrzystości oraz odwagi, żeby pokazać również wyniki, które nie wyglądają korzystnie.
Przedsiębiorca nie powinien płacić za to, żeby ktoś raz w miesiącu pokazał mu zielone strzałki w prezentacji.
Powinien płacić za działania, które mają uzasadnienie biznesowe, są mierzalne i zwiększają szanse na osiąganie zyskownej sprzedaży.
I właśnie po tym odróżniałbym profesjonalną agencję od firmy, która po prostu nauczyła się sprzedawać abonamenty marketingowe.
Łukasz Wudyka
PozycjonowanieStron.pl
Tel: 533 525 168Odpowiedź z 2 listopada 2026